
Alicante, piękne miasto na Costa Blanca, stało się naszym celem na weekendowy wyjazd. Szukaliśmy miejsca, gdzie moglibyśmy odpocząć, zrelaksować się i poznać nowe kultury. Alicante i okolice okazały się być idealnym wyborem. Już od pierwszego wrażenia miejsce to zrobiło na nas wielkie wrażenie. Piękna plaża Postiguet, malownicze uliczki Starego Miasta i imponujący zamek Santa Barbara to tylko kilka z atrakcji, które czekały na nas w tym pięknym mieście. W tym poście chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami z weekendowego wyjazdu do Alicante. Opowiem Wam o tym co zobaczyłam, w samym Alicante ale i o okolicy, które zwiedziłam z niemniejszym zachwytem. Podzielę się również wrażeniami, opowiem o smakach jakie doświadczyłam próbując lokalnej kuchni.
Zaczynamy. W piątek popołudniu lecimy do Alicante z lotniska Katowice- Pyrzowice. Lot trwa 2 i pół godziny. Po wylądowaniu wypożyczamy auto ( 500 zł na dwa dni). Nocleg mamy około 2 km od centrum. Za dwie doby płacimy 120 Euro.

Pierwszego dnia po śniadaniu jedziemy wynajętym samochodem w kierunku miasta Vallajoyosa, miasteczka położonego niedaleko Alicante. Jedziemy autem wzdłuż hiszpańskiego wybrzeża, mijając urokliwe miasteczka rybackie, złote plaże i skaliste klify, które opadają stromo do turkusowego morza. Każdy zakręt drogi ujawnia, nowy zapierający dech w piersiach widok, który sprawia, że serce biję mocniej, a umysł wypełnia się podziwem dla piękna natury. Mijamy małe, białe domki, które zdają być się wtopione w skały, a ich czerwone dachy lśnią w słońcu jak czerwone diamenty. Widzimy także łodzie rybackie, które dryfują leniwie na wodzie, a ich białe żagle rozpościerają się jak skrzydła ptaków.
Jedziemy dalej a krajobraz zmienia się z każdym kilometrem. Mijamy piękne piaszczyste plaże, na których turyści opalają się w słońcu, a dzieci bawią się w morskich falach błękitnej wody.
Vallajoyosa
Gdy dotarliśmy do Vallajoyosa, zostaliśmy zauroczeni kolorowymi domkami, które zdawały się być żywcem wycięte z kartek kolorowanki. Otoczone palmami i piaszczystymi plażami, te małe, ale urokliwe domki sprawiły, że czuliśmy się, jakbyśmy weszli do świata z bajki. Każdy domek ma swój unikalny kolor i styl, co sprawia, że uliczki Vallajoyosa przypominają wielobarwny labirynt, który aż prosił się o eksplorację.



Im głębiej wchodzimy w miasteczko, spacerując wąskimi uliczkami, tym ciekawsze odkrywamy miejsca. Czuliśmy się tak, jakbyśmy przenieśli się do innego świata, gdzie wszystko jest kolorowe, wesołe i pełne życia. Ciekawą historie powstania mają te urokliwe, kolorowe budynki, których symbolika miała nie lada znaczenie. Miały one ułatwiać marynarzom rozpoznanie swoich domów z dużej odległości, będąc na morzu. Gdy żona zapalała w oknie lampkę oliwną był to znak, aby marynarz wracał już do domu na przygotowany posiłek.







Villajoyosa jest znana jako mekka dla miłośników czekolady. W mieście znajduje się Muzeum Czekolady (Museo del Chocolate), które prezentuje historię i tradycje produkcji czekolady w regionie. To doskonałe miejsce dla miłośników słodyczy, którzy chcą zgłębić tajniki tego wyjątkowego przysmaku. Niestety wizyta w muzeum wymaga wcześniejszej rezerwacji, o czym nie wiedzieliśmy i nie udało nam się zwiedzić tego słodkiego miejsca. W miasteczku znajduje się wiele sklepów i kafejek, które oferują szeroki wybór czekoladowych przysmaków. Od tradycyjnych hiszpańskich bombonierek po nowoczesne, eksperymentalne smaki. Villajoyosa ma wszystko czego potrzebuję czekoladowy fanatyk.

Jednak to, co sprawia, że czekolada w Villajoyosa jest naprawdę specjalna, to fakt, że jest ona wytwarzana zgodnie z tradycyjnymi metodami. Lokalni producenci czekolady używają tylko najwyższej jakości składników i starannie przygotowują każdy kawałek czekolady, aby zapewnić jej niepowtarzalny smak i teksturę. Jeżeli tak jak ja jesteś miłośnikiem czekolady, to miasteczko jest miejscem, które musisz odwiedzić. My trafiliśmy do jednego z takich miejsc, do kawiarni, gdzie mogliśmy zanurzyć się w świecie czekoladowych smaków próbując różnych gatunków czekolady. Czekolada mleczna: temperatura podawania 40 – 45 stopni Celsjusza. Czekolada mleczna jest idealna dla tych, którzy preferują słodszy smak. Czekolada gorzka: temperatura podawania 50 – 55 stopni Celsjusza. Czekolada gorzka jest doskonałym wyborem dla tych, którzy lubią intensywny, gorzki smak. Czekolada biała: temperatura podawania 35 – 40 stopni Celsjusza. Czekolada biała jest świetną opcją dla tych, którzy szukają czegoś innego niż tradycyjna czekolada. Czekolada ruby: temperatura podawania 45 – 50 stopni Celsjusza. Czekolada ruby jest najnowszym rodzajem czekolady, który charakteryzuję się swoim unikalnym smakiem. Czekolada podawana jest z churiosami.

Proces wypiekania churiosów


Oczywiście nie mogliśmy wyjechać z miasteczka nie kąpiąc się w morzu. Chwile w wodzie sprawiły, że poczuliśmy się jak dzieci. Czas płynął nam wolniej, a my bawiliśmy się cudownie, myśląc tylko o jednym, by kolejna fala nie przyszła i nie przewróciła do wody. Gdy tak się stało śmiechom i okrzykom radości nie było końca. Ogarnęło nas uczucie zupełnej beztroski i wolności. W tym momencie, nic nie mogło nam przeszkodzić by cieszyć się chwilą.

I gdy już wychodziliśmy z wody byliśmy gotowi na nowe przygody i nowe miejsca do zobaczenia.

Zachłanność w zwiedzaniu świata i nieposkromiony apetyt na poznawanie nowych miejsc sprawiają, że jedziemy do kolejnego miejsca, które w przewodnikach opisywane jest jak perełka tego rejonu. .
Altea
Altea, to kolejne urokliwe miejsce na naszej podróżniczej mapie do odkrycia. Odległość niewielka, zaledwie 20 minut jazdy autem. Po dotarciu na miejsce podziwiamy piękne, białe domki, które zdają być się wtopione w stromy brzeg morza,


Ulice Altei są wąskie i kręte, co sprawia , że miasteczko ma niepowtarzalny śródziemnomorski klimat. Aby dotrzeć do starej części miasteczka w której znajduję się kościół Nuestra Senora del Consuelo, który jest jednym z najpiękniejszych kościołów w regionie musimy wspiąć się po ogromnej ilości kamiennych schodów. Widok z góry na okolicę rekompensuję wysiłek. A kościół z białą fasadą i niebieskimi kopułami tworzy piękne tło dla małych, finezyjnie ustawionych domków wzdłuż wąskiej, brukowanej uliczki. Restauracje i kafejki są urządzone w stylu śródziemnomorskim, z drewnianymi meblami i ceramicznymi płytkami wykończone kolorowymi tkaninami. Wszystko to tworzy atmosferę ciepła i gościnności. W labiryncie wąskich uliczek krążymy bez planu, bez celu, odkrywając nowe, ukryte miejsca i podziwiamy widoki na morze.










Tutaj również korzystamy z kąpieli w morzu relaksując się i odpoczywając.


Dzień pełen atrakcji dobiega końca. Wracamy do Alicante, jeszcze tylko długi nocny spacer po mieście..


Zamek Santa Barbara
Kolejny dzień chcemy spędzić w Alicante. Śniadanie i kawa jest dobrym poczatkiem dnia. Alicante jest na tyle niewielkie, że wszędzie można bez problemu dojść pieszo. Czasami jednak trzeba liczyć się z wchodzeniem pod górę. I tak zaczynamy zwiedzanie tego miejsca, od Zamku Santa Barbara, który jest jednym z najbardziej charakterystycznych zabytków miasta. Zamek został zbudowany w IX wieku przez Maurów i przez wieki pełnił różne funkcje, był nawet więzieniem. Wchodząc na zamek, możemy podziwiać jego imponujące mury i wieże, które oferują piękny widok na miasto i morze. Wewnątrz zamku znajduję się muzeum, w którym możemy poznać historię zamku i miasta. Jednak największą atrakcją Zamku Santa Barbara jest widok, który rozciąga się z jego szczyt. Możemy zobaczyć całe miasto, port z cumującymi statkami, morze, a w oddali widać nawet wyspy Tabarca.


Zamek św. Barbary udostępniony jest dla odwiedzających za darmo. Można dotrzeć do niego pieszo – panoramiczną ścieżką przez park de l’Ereta lub trasą rozpoczynającą się w dzielnicy Santa Cruz. Alternatywą jest winda, która zabierze nas na jeden z zamkowych dziedzińców. Wejście znajduje się niedaleko plaży Postiguet, a za wjazd zapłacimy 2,70 EUR (bezpłatnie można zjechać w dół).

Po zwiedzeniu zamku schodzimy do miasta i kontynuujemy zwiedzanie urokliwych uliczek.
Santa Cruz
Santa Cruz to miejsce w którym czas jakby się zatrzymał, albo płynie bardzo wolno. Malownicze zakamarki. wąskie uliczki i kamienice z XVIII wieku tworzą niesamowitą atmosferę. To najstarsza dzielnica w mieście, do której dojdziemy schodząc z wzgórza, na którym wznosi się zamek św. Barbary. Jej niezwykły klimat tworzą niewielkie domki – niektóre z nich kolorowe, inne całkiem białe, ale za to przyozdobione bujną zielenią czy barwnymi kafelkami, niebieskimi doniczkami, barwnymi kwiatami czy kolorowymi zasłonami w drzwiach. To idealny plener do pocztówkowych zdjęć. Wchodząc po kamiennych schodkach już z daleka przyciągają swoją błękitno- niebieską barwą różnokształtne doniczki rozstawione i rozwieszone wokół białego domku.





A pozwalając się zgubić w labiryncie wąskich uliczek, prędzej czy później trafimy na taras widokowy, z którego podziwiać można dachy Alicante i górujący nad nimi zamek. Na szczycie znajduje się Pustelnia Świętego Krzyża (Ermita de la Santa Creu) z XVIII wieku – kościół wzniesiony na jednej ze średniowiecznych wież. Sam kościół jest otwierany w trakcie mszy świętych i to właśnie stąd w Wielką Środę wyrusza uroczysta procesja. Co ciekawe, jego historia jest znacznie dłuższa – dawniej stał tu meczet, który przekształcono w miejsce modlitwy dla katolików.

Uliczki Santa Cruz wypełnione są życiem i muzyką. Można usłyszeć dżwięki gitar i śpiewu, a także zapach tradycyjnej kuchni hiszpańskiej. Wszystko to tworzy atmosferę, że chce się tu wracać.
Promenada Paseo del Puerto
Promenada znana jako Paseo del Puerto, to jedno z najbardziej znanych miejsc w Alicante. Przyznam szczerze, że gdy po raz pierwszy zobaczyłam na żywo to miejsce bardzo mnie zachwyciło. Promenada ma długość 500 metrów, a strzeliste palmy ciągnące się wzdłuż całej jej długości sprawiają, że możemy poczuć się jak przy plażach w Kalifornii. Wyjątkowego charakteru nadaje jej mozaika z białych, czerwonych i czarnych płytek, ułożonych w kształcie fal. Biegnący wzdłuż nabrzeża i otoczony bujną zielenią deptak to świetne miejsce na spacer czy spotkanie ze znajomymi. Wzdłuż promenady znajduje się wiele kafejek, restauracji i sklepów. Można tu również kupić pamiątki i przekąski. Spacerując promenadą obserwujemy statki i łodzie cumujące w porcie oraz ulicznych artystów tworzących swoje dzieła sztuki.


Podczas spaceru warto rzucić okiem na imponujący budynek Casa Carbonell, który został wzniesiony w latach 1922-1925 jako rezydencja jednego z lokalnych przemysłowców. Gmach ten znajduje się pod nr 1. Niestety budynku zwiedzać nie można, gdyż jego wnętrza przeznaczone są tylko na użytek prywatny. Natomiast zewnętrza zachwycają uroczymi wieżyczkami i bogatymi zdobieniami.

Calle de las Setas – ulica grzybów
Ciekawym miejscem na mapie Alicante jest tak zwana ulica grzybów (Calle de las Setas). Przemierzając tę uliczkę mieliśmy wyrażenie jakbyśmy byli w bajce. Mijaliśmy barwne grzybki muchomorki, gąsienice i inne owady. Uśmiech nie schodził nam z twarzy. Paleta barw, świetna rozrywka, szacunek dla twórcy za wyobrażnię.Uliczka, chociaż wyróżnia się swoim bajkowym urokiem, ma równie ciekawą historię: w przeszłości była to ulica pełna prostytutek i przestępców. Dziś przyciąga turystów, którzy chcą sobie zrobić zdjęcie z grzybkami.



Playa del Postiguet
To najpopularniejsza plaża w Alicante, znajdująca się tuż za promenadą oraz w niewielkiej odległości od centrum miasta. Z plaży rozpościera się także piękny widok na Zamek św. Barbary. Pomimo bliskości portu, na plaży jest bardzo czysto – dotyczy to również wody, która jest wręcz krystalicznie czysta i przejrzysta! Nic więc dziwnego w tym, że Playa del Postiguet została odznaczona Błękitną Flagą. Zejście do wody jest łagodne, a woda ciepła. Plaża Postiguet jest szeroka i piaszczysta co stwarza idealne warunki do kąpieli morskich, jak i słonecznych. Mieszkańcy Alicante chętnie spędzają tutaj czas. Są też place zabaw zapewniające rozrywkę najmłodszym. Znajdziemy tutaj również wszystkie podstawowe udogodnienia – prysznice, toalety czy leżaki i parasole.




Nie jesteśmy wybitnymi gastro-podróżnikami, ale lubimy spróbować czegoś lokalnego. Zwykle wybierając miejsce na posiłek szukamy takich, w których zajadają lokalni mieszkańcy danego miejsca. Tak było i tym razem, zależało nam na churrosach i paelli. Hiszpańskie churros to smażone na głębokim tłuszczu paluszki z ciasta parzonego, które tradycyjnie podaje się posypane cukrem (często z cynamonem) i zanurzone w gorącej, gęstej czekoladzie do picia lub jedzenia, zwane churros con chocolate. Są one symbolem hiszpańskiej tradycji kulinarnej, popularnym w kawiarniach i na ulicznych straganach.

Paeila
Paella to to tradycyjne danie kuchni hiszpańskiej. Przygotowuje się je z ryżu gotowanego z szafranem na specjalnej, płaskiej patelni zwanej paellera. Danie to występuje w licznych odmianach i może zawierać mięso (drób, królik), owoce morza, warzywa, a także przyprawy takie jak czosnek czy papryka. Kluczowe jest użycie ryżu o krótkich ziarnach, który idealnie wchłania smaki i aromat, oraz uzyskanie na dnie patelni chrupiącej skorupki zwanej socarrat. Nazwa potrawy pochodzi od łacińskiego słowa patella, oznaczającego metalowe naczynie, służące Rzymianom do ofiarowania darów bogom. Danie było początkowo spożywane przez robotników, którzy jadali gotowany ryż podczas przerwy w pracy.

Alicante i okolice, to miejsce, które na zawsze zostanie w naszych sercach. Piękne plaże, malownicze uliczki, urokliwe miasteczka i przyjazna atmosfera sprawiły, że nasz pobyt tutaj był niezapomniany. Odwiedziliśmy wiele niezwykłych, pełnych klimatu miejsc. Każde z nich było wyjątkowe i pozostawiło w nas niezapomniane wrażenia. Jednakże to co sprawiło, że nasz pobyt tutaj był tak wyjątkowy, to ludzie, których spotkaliśmy. Przyjazna i gościnna atmosfera sprawią, że Twój pobyt tutaj będzie niezapomniany. Dziękuję, że mogłam podzielić się z Wami naszymi wrażeniami i odczuciami z tego miejsca. Mam nadzieje, że mój blog zainspirował Was do odwiedzenia tego pięknego rejonu i odkrycia jego niezwykłych atrakcji. Będę wdzięczna za skomentowanie tego wpisu i podzielenie się czy udało mi się Was zachęcić do odwiedzenia tego miejsca.
